Love
sobota, 19 lipca 2014
Zostawiłam wszystko, ale nie wiń mnie
Musiałam odejść, już nie byłam sobą
Upadłam tak nisko
Że nikt mnie nie widzi
Zniknęłam w anonimowości
Zwalczyłam pustkę i chłód, chłód
Chciałabym wrócić, nie wrócę tam
Chciałabym wrócić
Jestem niczym, jestem nikim
Cały mój ból jak królestwo
Jedyna obrona więzi mnie
Ujrzeć światło między prętami
Zobaczyć jak niebo jest piękne
Usłysz jak brzmi mój głos To jest SOS, jestem wzruszona, istnieję
Usłysz mój niepokój, czy ktoś tam jest?
Czuję, że tracę siebie Milczenie zabija we mnie ból
Słyszysz? Czy mnie widzisz?
Obiecuje, sprawia, że stajesz się
Obiektem bez blasku
Tak płakałam, myślałam o Tobie
Utopiłam niebo w falach, falach
Wszystkie moje żale, moja historia
Odzwierciadlały mnie
Musiałam odejść, już nie byłam sobą
Upadłam tak nisko
Że nikt mnie nie widzi
Zniknęłam w anonimowości
Zwalczyłam pustkę i chłód, chłód
Chciałabym wrócić, nie wrócę tam
Chciałabym wrócić
Jestem niczym, jestem nikim
Cały mój ból jak królestwo
Jedyna obrona więzi mnie
Ujrzeć światło między prętami
Zobaczyć jak niebo jest piękne
Usłysz jak brzmi mój głos To jest SOS, jestem wzruszona, istnieję
Usłysz mój niepokój, czy ktoś tam jest?
Czuję, że tracę siebie Milczenie zabija we mnie ból
Słyszysz? Czy mnie widzisz?
Obiecuje, sprawia, że stajesz się
Obiektem bez blasku
Tak płakałam, myślałam o Tobie
Utopiłam niebo w falach, falach
Wszystkie moje żale, moja historia
Odzwierciadlały mnie
piątek, 18 lipca 2014
Znowu ruszam w trasę czas dluży mi się,
zrozumiałem, że zostałem sam w burzy idę
Krople deszczu są nastrojem tym,
jednak to nie krople deszczu, to są moje łzy.
Mógłbym wiele Ci dać, mógłbym księciem być
tylko pokaż mi jak, już tak nie chcę żyć.
Znowu nowa kobieta, kochanka na jedną noc
zabiera duszę samca piękno to.
Nie mów, że mnie kochasz po tej zwykłej jednej nocy,
bo to puste słowa dogodne serce się mrozi.
Potrzebuję ciepła, tej szczerości lecę w nicość,
nie wstydzę się miłości - byłbym przecież hipokrytą.
Wiele bólu mam, wiele nienawiści też,
świeżych wiele ran, szczerych prawdziwości chcę.
Wracam z trasy, wkładam klucz, otwieram zamek w drzwiach,
łudzę się że ktoś tam czeka, dociera - zostaje sam.
Łatwo jest Ci mówić, ale trudniej zrobić
jeszcze trudniej utrzymać za ogon dwie sroki.
Jak nie umiesz się obronić pokusy się nie czają,
a od żadnej nie usłyszysz słodkiego dobranoc.
Podejmujesz wybór, ponosisz konsekwencje
- czemu znów to robisz, skoro tak bardzo nie chcesz?
Do siebie miej pretensje, Boże to takie męskie
- chcesz ciepła w domu jednocześnie ognia na mieście?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błędach,
chciałeś ognia to z piekła ogień cię dosięga.
I nie rozgrzeje serca jak prawdziwe emocje,
bo znowu wyszło źle, a znowu chciałeś dobrze.
Mogłabym ci wiele dać, to za czym tęsknisz,
mogłabym za tobą stać, uczynić wielkim
gdybyś naprawdę chciał, powiedział to głośno,
a karma jest zołzą pokaże ci samotność.Czy chciałbym zbyt wiele, żeby nie być sam?
Czarny i biały to nie tylko ja.
Idę po swoje, bo to nie wstyd gonić marzenia,
przebijając głową nieba błękit.
Zaraz przyjdzie noc po nas, zaraz upłynie czas,
takie same sny masz ty i ja
- nie chcę wiele, choć wszystko chcę brać.To jest jak cień, wypełnia mnie
Wątpliwości jad powoduje, że czuję się dziś sam,
coś omija mnie widzę to wyraźnie,
choć często jak przez mgłę.
Mimo, że tu chcę więcej wiem jedno,
że to czego szukam jest wciąż tu ze mną.
Jedni potrafią to zdobyć, inni biegną
ciągle przed siebie nocą ciemną,
a ja tam wciąż widzę gwiazdy gdzie inni widzą puste niebo.
Widzę twoją twarz, gdzie nie powinno być niczego.
Mam coś w sobie choć nie zawsze jest to coś dobrego,
lecz mimo tego przede mną jeszcze jest coś ważnego.
Tak coś pięknego, tak nieuniknionego
- czy to zbyt wiele jest że ciągle chcemy tego?
Wiem, że w końcu to znajdę,
szczęście czeka gdzieś na mnie.
zrozumiałem, że zostałem sam w burzy idę
Krople deszczu są nastrojem tym,
jednak to nie krople deszczu, to są moje łzy.
Mógłbym wiele Ci dać, mógłbym księciem być
tylko pokaż mi jak, już tak nie chcę żyć.
Znowu nowa kobieta, kochanka na jedną noc
zabiera duszę samca piękno to.
Nie mów, że mnie kochasz po tej zwykłej jednej nocy,
bo to puste słowa dogodne serce się mrozi.
Potrzebuję ciepła, tej szczerości lecę w nicość,
nie wstydzę się miłości - byłbym przecież hipokrytą.
Wiele bólu mam, wiele nienawiści też,
świeżych wiele ran, szczerych prawdziwości chcę.
Wracam z trasy, wkładam klucz, otwieram zamek w drzwiach,
łudzę się że ktoś tam czeka, dociera - zostaje sam.
Łatwo jest Ci mówić, ale trudniej zrobić
jeszcze trudniej utrzymać za ogon dwie sroki.
Jak nie umiesz się obronić pokusy się nie czają,
a od żadnej nie usłyszysz słodkiego dobranoc.
Podejmujesz wybór, ponosisz konsekwencje
- czemu znów to robisz, skoro tak bardzo nie chcesz?
Do siebie miej pretensje, Boże to takie męskie
- chcesz ciepła w domu jednocześnie ognia na mieście?
Pusta przestrzeń przypomni ci o błędach,
chciałeś ognia to z piekła ogień cię dosięga.
I nie rozgrzeje serca jak prawdziwe emocje,
bo znowu wyszło źle, a znowu chciałeś dobrze.
Mogłabym ci wiele dać, to za czym tęsknisz,
mogłabym za tobą stać, uczynić wielkim
gdybyś naprawdę chciał, powiedział to głośno,
a karma jest zołzą pokaże ci samotność.Czy chciałbym zbyt wiele, żeby nie być sam?
Czarny i biały to nie tylko ja.
Idę po swoje, bo to nie wstyd gonić marzenia,
przebijając głową nieba błękit.
Zaraz przyjdzie noc po nas, zaraz upłynie czas,
takie same sny masz ty i ja
- nie chcę wiele, choć wszystko chcę brać.To jest jak cień, wypełnia mnie
Wątpliwości jad powoduje, że czuję się dziś sam,
coś omija mnie widzę to wyraźnie,
choć często jak przez mgłę.
Mimo, że tu chcę więcej wiem jedno,
że to czego szukam jest wciąż tu ze mną.
Jedni potrafią to zdobyć, inni biegną
ciągle przed siebie nocą ciemną,
a ja tam wciąż widzę gwiazdy gdzie inni widzą puste niebo.
Widzę twoją twarz, gdzie nie powinno być niczego.
Mam coś w sobie choć nie zawsze jest to coś dobrego,
lecz mimo tego przede mną jeszcze jest coś ważnego.
Tak coś pięknego, tak nieuniknionego
- czy to zbyt wiele jest że ciągle chcemy tego?
Wiem, że w końcu to znajdę,
szczęście czeka gdzieś na mnie.
piątek, 28 lutego 2014
Zastanawiales sie kiedys czym rozni sie szafka od serca ? W sumie nic trudnego bo bardzo proste . PółKA to fajny element mebli do ktorej mozesz wlozyc wszystko mozesz ja zamknac otworzyc . MOZE miec do niej dostep kazdy i nikt zalezy czy na to pozwolisz . A z Sercem ? Hmm i tu pojawiaja sie schodki bo serce sie ma tylko jedno i to czy bd ono zapelnione czy nie zalezy tylko od Cb do niego mozesz dac zmiescic ludzi ktorych naprawde kochasz i takze ich wyzucic z niego mimo ze malutkie bije mocniej gdy widzisz chlopaka na ktorym Ci zalezy lub kochasz . HM CZYM ROZNI SIE PóŁKA OD Miłości ? W kazdym w tym znajdziesz jakies miejsce tyle ze na polke odstawisz rzeczy gdy Ci sie znudzi a w sercu zostawisz bo serce ma uczucie a polka nie .
Subskrybuj:
Posty (Atom)
